W wigilię wspomnienia Matki Bożej Anielskiej, wieczorem 1 sierpnia 1925 r., młoda Helena Kowalska – przyszła św. s. Faustyna – przekroczyła próg klasztoru Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie przy ul. Żytniej. Tak rozpoczęła się jej droga życia zakonnego, która miała zaprowadzić ją do głębokiego mistycznego zjednoczenia z Chrystusem i do niezwykłej misji głoszenia światu orędzia o Bożym Miłosierdziu.
W „Dzienniczku” pozostawiła wzruszające świadectwo tamtego dnia: „Wreszcie przyszła chwila, w której się otworzyła dla mnie furta klasztorna – było to pierwszego sierpnia, wieczorem, w wigilię Matki Bożej Anielskiej. Czułam się niezmiernie szczęśliwa, zdawało mi się, że wstąpiłam w życie rajskie. Jedna się wyrywała z serca mojego modlitwa dziękczynna”. Te słowa oddają głębię duchowego uniesienia, jakie towarzyszyło jej w momencie całkowitego oddania życia Bogu.
Dokładnie sto lat później członkowie wspólnoty „Faustinum” z Ełku, wraz z s. Tabitą Staroszczak ISMM i ks. Ryszardem Sawickim, uczestniczyli w jubileuszowych uroczystościach upamiętniających ten wyjątkowy moment w życiu świętej. Obecność we wspólnocie, modlitwa oraz refleksja nad jej duchowym dziedzictwem były wyrazem wdzięczności za dar jej życia i misji, która trwa do dziś w sercach wiernych na całym świecie.
W tym samym dniu, pielgrzymi odwiedzili także warszawskie Stare Miasto. Przypadło to na 81. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego – jednego z najbardziej dramatycznych, ale i heroicznych wydarzeń w historii Polski. W godzinie „W”, dokładnie o 17:00, stolica zamarła. Zawyły syreny, zatrzymał się ruch uliczny, rozległy się dzwony kościelne. Chwila ciszy stała się modlitwą i hołdem dla poległych, ocalałych oraz wszystkich mieszkańców Warszawy, którzy walczyli o wolność Ojczyzny.
Zderzenie tych dwóch rocznic – duchowego początku życia św. Faustyny i tragicznego zrywu powstańczego – w jednym dniu, niosło głębokie przesłanie. Spotkanie z historią, modlitwą i wspólnotą pozostawiło trwały ślad w sercach uczestników. Uczy ono, że świętość i ofiara mają wspólny korzeń: miłość, która nie cofa się przed trudem ani cierpieniem. Każde wierne „tak” wypowiedziane Bogu – tak jak uczyniła to św. Faustyna – może przemienić bieg historii.

















